Jak to się zaczęło
W 2009 roku Michał Gulin otworzył niewielki warsztat naprawczy w swojej garażu. Miał wtedy 24 lata, świeżo ukończone studia techniczne i wielką pasję do elektroniki. Pierwszym klientem była sąsiadka, której pralka odmówiła posłuszeństwa dzień przed świętami.
To była naprawa, która wszystko zmieniła. Nie dlatego, że była szczególnie trudna - wymiana pompy i czyszczenie filtra zajęły Michałowi niecałą godzinę. Ale to, co powiedziała mu ta klientka, zostało z nim na zawsze: "Dzięki Bogu, że ktoś w końcu przyjechał szybko i naprawił to od razu. Inni kazali mi czekać dwa tygodnie."
Michał zrozumiał wtedy, że w branży serwisu AGD nie chodzi tylko o umiejętności techniczne. Chodzi o szybkość reakcji, uczciwość w wycenie i zrozumienie, że zepsuty sprzęt to nie tylko problem techniczny, ale prawdziwy kłopot w codziennym życiu rodziny.